Św. Jakub, ale który?

W czasie rodzinnych spotkań lub spaceru w okolicach szkoły lub parku, możemy nabrać przeświadczenia, że w ostatnich latach Jakub jest najpopularniejszym w Polsce imieniem dla chłopców. Kuba, Kubuś, Jakubek… Nie inaczej musiało być i w Izraelu, skoro na kartach Pisma Świętego tak często mowa jest o Jakubie. A zaczęło się od syna Izaaka (Rdz 25,19nn), syna Abrahama. Imię patriarchy prawdopodobnie pochodzi od hebrajskiego aqeb, czyli „pięta”, gdyż w czasie swoich narodzin trzymał za piętę swojego brata, Ezawa (Rdz 25, 26). Był on „człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiocie”, ale później, zgodnie z poleceniem swego ojca, udał się w drogę, by w kraju przodków, Mezopotamii, znaleźć żonę. Historia ta jest tyleż intrygująca, co i miejscami wręcz romantyczna (Rdz 28-31), że przed wyruszeniem na camino warto poświęcić jej dłuższą chwilę. W czasie swojego pobytu w domu Labana Jakub został ojcem dwunastu synów, którzy dali początek dwunastu pokoleniom Izraela. Bowiem takie właśnie nowe imię otrzymał wraz z błogosławieństwem po tajemniczym, nocnym zmaganiu się z Aniołem Bożym (Rdz 32, 25-31). Innym śladem tego spotkania była dolegliwość, która po dziś dzień dotyka wielu pielgrzymów – Jakub (teraz już właściwie Izrael) utykał na nogę (Rdz 32, 32-33). Czy więc dlatego szlaki pątnicze do Compostela zwane są drogami św. Jakuba? Nie!

Bo choć Bóg znów poprowadził Izraela z jego synami w daleką podróż, tym razem z powodu głodu aż do Egiptu (Rdz ) i został on ostatecznie pochowany z dala od miejsca, w którym zakończył swe – jak sam to ujął (Rdz 47,9) – ziemskie pielgrzymowanie (Rdz 50, 7-12), to nie chodzi o tego Santiago (jak w uproszczonej formie Hiszpanie nazywają świętego Jakuba). Rzecz cała dotyczy jednego z apostołów Jezusa, św. Jakuba nazywanego Starszym. Tak jego dzieje opowiada kapucyn, ojciec Prokop, w wydanych w roku 1928 „Żywotach Świętych Pańskich na wszystkie dni roku”, które wciąż zachwycają pięknym językiem:

Święty Jakub przezwany starszym, dlatego że od drugiego świętego Jakuba Apostoła pierwej został do apostolstwa powołanym, był rodem z Betsaidy, miasta galilejskiego. Rodzicami jego byli Zebedeusz i Salomea, którzy mieli i drugiego syna, a tym był święty Jan Ewangelista. Mieszkał z ojcem w Betsaidzie, gdzie przebywali i święci Piotr, Filip i Andrzej. Trudnił się rybołówstwem. Utrzymują jednak dawni pisarze kościelni, że był on zamożniejszy od Piotra i Andrzej, gdy ci trudniąc się tymże sposobem zarabiania na życie, własnych łodzi nie mieli; Jakub zaś i Jan, albo raczej ich ojciec, miał łodzie własne.


Historia odkrycia grobu Apostoła bywa opisywana bardzo różnie. Jedna z nich utrzymuje, że odnaleziony on został w roku 813 w północno-zachodnim zakątku Hiszpanii należącym do regionu Galicji, w lesie znajdującym się niedaleko miejsca, gdzie dziś wznosi się kościół św. Feliksa. Z wydarzeniem tym związana jest legenda, która mówi, że pustelnik o imieniu Pelayo zauważył pewnej nocy deszcz gwiazd spadających łagodnie na zalesione wzgórze o nazwie Liberum donum. Powiadomił o tym biskupa Teodomiro de Iria, a ten ustalił na podstawie śladów, że w miejscu tym znajdują się szczątki Apostoła i dwóch jego uczniów. Od tego legendarnego wydarzenia pochodzi zapewne nazwa miejscowości: Compostela – Campus stellae, czyli „pole gwiazd”. Może ona również wywodzić się od słów compositum tellus („cmentarz”), gdyż grobowiec Jakuba znaleziono na starym rzymskim cmentarzu.

Święta Salomea, matka świętego Jakuba, została jedną z pierwszych uczennic Pana Jezusa i całą swoją rodzinę niezwłocznie przyciągnęła do wiary. Święty Epifaniusz utrzymuje nawet, że święty Jakub był jednym z uczniów świętego Jana Chrzciciela i że jego to Przesłannik Pański wysłał z zapytaniem, czy On jest oczekiwanym Zbawicielem. Skoro też Syn Boży zaczął ogłaszać Swoją naukę, święty Jakub już go nie odstępował, lecz do apostolstwa nieco później powołany został.

Dnia pewnego, dwaj ci bracia z ojcem swoim siedzieli w łodzi zasmuceni, że przez całą noc trudniąc się, nic złowić nie mogli, kiedy nadszedł Pan Jezus, otoczony wielką rzeszą ludu. Wstąpił w łódź świętego Piotra, który tam był niedaleko i kazał mu, wypłynąwszy na pełne morze, zarzucić sieci. Połów był tak obfity, że sieć rwała się.

Wezwano więc na pomoc świętych Jakuba i Jana z ludźmi, których mieli z sobą. Ci przybyli i taką wielką liczbą ryb napełnili obie łodzie, że tylko co nie zatonęły. Uderzony święty Jakub takim cudem wraz z bratem swoim, świętym Janem, postanowili opuścić już wszystko i iść za Chrystusem, co też wkrótce i spełnili.

W kilka dni potem, Pan Jezus przechodząc ponad jeziorem Genezareckim, mając już przy sobie świętych Piotra i Andrzeja, ujrzał Jakuba i Jana, którzy w łodzi swojej sieci naprawiali. Zawezwał i ich, aby szli za Nim. Obaj bracia nie zawahali się ani chwili, opuścili łodzie, sieci i rybaków, którzy im służyli, ojca, słowem – wszystko, co posiadali i co im było najdroższego, i poszli za Chrystusem. Tak śpieszne posłuszeństwo na głos wołającego Pana Jezusa zjednało im szczególne u Niego łaski. Święty Jakub, jak to widzimy z opowiadania Ewangelii świętej, używał zawsze szczególnych względów Zbawiciela. Był obecnym, gdy Syn Boży uzdrowił świekrę świętego Piotra; toż samo, gdy wskrzesił córkę Jaira. Później, gdy na górze Tabor miał się okazać chwałą niebieską otoczony, wziął z sobą świętego Jakuba. Tyle dowodów szczególnej łaskawości Jego dla tych obydwóch braci (bo jak wiadomo święty Jan był ulubionym uczniem Pańskim) skłoniły ich matkę do zaniesienia do Niego za synami swymi bardzo dziwnej prośby. Pan Jezus powiedział był, że dwunastu Jego Apostołów, zasiadać z Nim będą w Niebie, na dwunastu tronach. Matka świętych Jakuba i Jana przystąpiła do Niego i uklęknąwszy prosiła, żeby i jej dwóch synów umieścił obok siebie: jednego po prawicy, drugiego po lewicy Swojej. Zbawiciel na to, zwracając się do świętych Jakuba i Jana zapytał ich, czy są gotowi pić z tego kielicha, z którego i On pić będzie, co znaczyło, czy są gotowi ponieść za Niego wszelką mękę i śmierć samą. Święty Jakub z całego serca odpowiedział, iż gotów jest na to. Co też w istocie dotrzymał, gdyż męczeńską śmiercią z tego świata zeszedł.

Na sześć miesięcy przed męką Swoją, gdy Pan Jezus szedł z Galilei do Judei, a w pewnym miasteczku Samarytanie zamknęli przed nim bramy. Jakub i Jan do żywego dotknięci taką obelgą ich Boskiemu mistrzowi, zapytali czy pozwoli im, aby sprowadzili z Nieba ogień na tych zbrodniarzy, Pan Jezus naganił im to przypominając, iż duch Ewangelii, którą On przyszedł ogłosić, jest przede wszystkim duchem łagodności i miłości. Dwaj ci bracia jak to właśnie i z tego oto zdarzenia wnosić można, byli bardzo żywego usposobienia i dla tego-to Pan Jezus przezywał ich Boanerges, co znaczy Synowie gromu, co znowu było przepowiednią, że święci ci bracia, mieli gromić błędy bałwochwalstwa.

Święty Jakub był także jednym z tych trzech Apostołów, których Pan Jezus przypuścił był do tajemnicy Swojej męki podczas modlitwy w Ogrójcu. Był on z tych, których Zbawiciel, niejako dla pociechy Swojej, chciał mieć w tej strasznej godzinie bliżej Siebie obecnych. Po zmartwychwstaniu Pańskim święty Jakub znajdował się zawsze w gronie Apostołów, kiedy Pan Jezus się im objawiał. Po zesłaniu zaś Ducha Świętego zaczął najprzód przebiegać miasteczka i wsie Ziemi Żydowskiej, głosił Ewangelię, a wkrótce potem, bo zanim jeszcze Apostołowie podzielili między siebie narody całego świata, święty ten Apostoł puścił się do Hiszpanii. Po dziś dzień w mieście Saragossie widzieć można w kościele słup jaspisowy, na którym okazała mu się przenajświętsza Panna, jeszcze wówczas żyjąca i kazała mu wybudować tam kaplicę pod Jej wezwaniem, zamienioną później na wspaniały kościół, nazwany kościołem Przenajświętszej Maryi Panny od słupa. Piszą jednak, że święty Jakub nie wiele dusz pozyskał Chrystusowi w Hiszpanii i że tylko dziewięciu tam pogan podówczas nawrócił. Wkrótce też wrócił do ziemi żydowskiej, gdzie z największą gorliwością i poświęceniem głosił słowo Boże i wielkie cuda czynił.

Żydzi, którzy często wzywali go na publiczne rozprawy, nie mogąc mu sprostać i za każdą razom przez niego pobici, a szczególnie widząc, iż cuda, jakie czyni, ułatwiają mu nawracanie wielu Starozakonnych, (…) gdy miał do licznie zgromadzonych kazanie dowodząc Bóstwa Chrystusa Pana i że spełnia się na Nim proroctwo o przyjść mającym Zbawicielu, rzucili się na niego tłumnie, zbili i zawiedli przed króla Heroda Agryppę, panującego podówczas w Judei, a wnuka tego Heroda który był zamordował świętego Jana Chrzciciela. Oskarżyli go o buntowanie ludu przeciwko niemu i cesarzowi rzymskiemu. Agrypa, aby sobie zjednać Żydów ciągle mu niechętnych, skazał go na ścięcie. Żyd, który go sam prowadził do Agryppy, nazwiskiem Jozyasz, widząc stałość i odwagę, z jaką przyjmował ogłoszenie wyroku śmierci święty Jakub, wyznał niezwłocznie, iż i sam chce być chrześcijaninem, za co także na śmierć został skazany. Gdy ich obu prowadzili na ścięcie, Jozyasz upadł do nóg Jakubowych, prosząc go o przebaczenie. Święty podniósł go i ucałował mówiąc: „Pokój z tobą” (Pax tibi) i od tej-to chwili ten rodzaj pozdrowienia upowszechnił się między chrześcijanami i nawet w obrzędach Mszy świętej został zamieszczony. Gdy przyszli na miejsce stracenia, święty Jakub ukląkł, modlił się i gorąco dziękował Panu Jezusowi, iż jego to spotkało szczęście, że z Apostołów pierwszy krew swoją za Niego przelał. Umęczony został roku Pańskiego 44 około pory wielkanocnej, a święto jego Kościół Boży obchodzi 25 lipca. Po jego śmierci, która nastąpiła w Jerozolimie, uczniowie tam pochowali jego ciało; lecz wkrótce ci, którzy przybyli z nim z Hiszpanii zawieźli je do tego kraju i złożyli w mieście Compostella.

Zresztą zdarzenia, które wiązały się ze św. Jakubem od jego śmierci do powstania katedry w Santiago de Compostela przedstawiane były różnorako. Wzmianki o jego apostolskiej działalności na Półwyspie Iberyjskim pojawiają się dopiero w VII wieku; wkrótce zostały one nawet zakwestionowane przez św. Juliana z Toledo, który sytuował jego aktywność tylko w Judei. Nie zmieniało to jednak faktu, że po zajęciu Półwyspu przez Arabów, broniący się jeszcze w Asturii chrześcijanie byli przeświadczeni, że św. Jakub nie opuści ich w potrzebie. Byli bowiem przekonani, że po powrocie do Palestyny, Jakub zażyczył sobie przed śmiercią, by pochować go w ukochanej Hiszpanii. Gdzie? To już stało się jasne dzięki wspomnianemu pustelnikowi.

W roku 844 św. Jakub miał ukazać się na czele wojsk chrześcijańskich w czasie jednej z bitew przeciwko muzułmanom. Od tego czasu wojenne zawołanie uczestników rekonkwisty brzmiało: San Jago, y cierra, Espania, zaś sam San Jago (tudzież Santiago – i tak chodzi o św. Jakuba) stał się patronem rycerstwa. W sztuce pojawiło się jego dość krwawe wyobrażenie jako konnego rycerza Matamoros (pogromca Maurów) galopującego ponad ściętymi głowami w turbanach.

Na miejscu kaplicy w Composteli pod koniec IX wieku król Leonu, Alfons III, wzniósł większą świątynię, którą w 997 roku zniszczył wódz Maurów, Almanzor. Jej dzwony chrześcijańscy jeńcy musieli przenieść na swych barkach aż do Kordoby – gdy wojenne karty się odwróciły, muzułmanie w podobny sposób zmuszeni zostali do karnego odtransportowania ich na pierwotne miejsce. W roku 1082 roku rozpoczęto budowę imponującej bazyliki romańskiej, która 30 lat później stała się katedrą, przebudowaną następnie w okresie baroku.

Sława Composteli rosła do tego stopnia, że stała się ona obok Rzymu i Jerozolimy jednym z najważniejszych sanktuariów chrześcijaństwa. Do hiszpańskiej Galicji z całej Europy zdążali królowie i żebracy, biskupi i nawróceni łotrzykowie, święci stary i zagubieni w życiu młodzieńcy… Ponieważ pątnik musiał gdzieś wypocząć, przespać się i zjeść, wzdłuż szlaków do Composteli powstawały i rozrastały się schroniska, zaś dla chorych – szpitale. Tym ostatnimi wnet zajęli się powracający z Ziemi Świętej mnisi-rycerze, których zadaniem było także ukrócenie swawoli rabusiów tu i ówdzie w niecny sposób wykorzystujących ufność i zmęczenie wędrowców. Do owego znużenia przyczyniały się promienie południowego słońca – stąd na wyposażeniu pielgrzymów znalazły się kapelusze z szerokim rondem. Jako symbol swej pielgrzymki zabierali muszle zwane viejra, które w sporej ilości znaleźć można było na brzegach Zatoki Biskajskiej.

Tak oto stał się św. Jakub najpierw patronem Hiszpanii i Portugalii, zakonów rycerskich walczących, czapników i kapeluszników, sierot, szpitali i nade wszystko pielgrzymów. Zazwyczaj przedstawiany jest jako starzec w płaszczu i pelerynie ozdobionej muszlami viejra, podobnie jak i w miękki kapelusz z szerokim rondem. Ponadto na obrazach i rzeźbach ma ze sobą bukłak, pielgrzymi kostur, księgę, miecz, torbę lub nawet turecki turban.

Św. Jakub jako patron pielgrzymów i wędrowców oraz jego atrybuty weszły z czasem do języka obiegowego. Od francuskiej formy jego imienia Jacques pochodzi spolszczone słówko „żakiet” czy niemieckie „Jacke” określające wcześniej wierzchnie okrycie wędrowców. Podobne znaczenie ma „peleryna”, która pochodzi od francuskiego pélerin oznaczającego to samo, co łacińskie peregrinus, czyli „pielgrzym”.

Święty Jakub Starszy czczony jest w wielu innych miejscach poza Compostelą, m.in. w katedrze w Genui przy szczególnych okazjach prezentowany jest relikwiarz mający zawierać rękę św. Jakuba. Natomiast w jerozolimskiej katedrze ormiańskiej pod wezwaniem św. Jakuba, która według tradycji powstała ona dokładnie w tym miejscu, gdzie ścięto pierwszego Apostoła-Męczennika, znajduje się jego… czaszka. Miejsce to nie mogło ulec zapomnieniu, gdyż św. Jakub pełnił funkcję pierwszego przełożonego gminy chrześcijańskiej w Jerozolimie. Po nim rolę tę przejął… Jakub – także Apostoł, ale syn Alfeusza, niekiedy nazywany też „bratem Pańskim”, a to z powodu pokrewieństwa jego matki z Maryją. Dla odróżnienia od syna Zebedeusza, zyskał on przydomek Mniejszy lub Młodszy. Jemu to właśnie doniesiono o cudownym ocaleniu Szymona-Piotra (Dz 12,17) i on to przygotował spotkanie Apostołów, nazwane później Pierwszym Soborem Jerozolimskim (Dz 15). I to właśnie św. Jakub Mniejszy alias Młodszy, syn Alfeusza, uznawany jest za autora nowotestamentalnego „Listu św. Jakuba”. Jakub, Kuba, Kubuś, Jakubek, Santiago, Jacques… – i pomyśleć, że wszystko zaczęło się od trzymania za piętę brata-bliźniaka. I stopa po dziś dzień pozostaje w centrum uwagi: zwłaszcza, gdy od rana minęło już 30 kilometrów.