W ostatnich tygodniach odbyło się kilka spotkań, o których nie tylko trzeba wspomnieć, ale także w dużej mierze ze wspomnień się składały. W dniach 2-4 listopada odbył się europejski kongres organizacji zajmujących się Drogą św. Jakuba, natomiast 19 i 20 listopada w Głuchołazach spotkali się polscy sympatycy Camino de Santiago.

Na spotkanie do zlokalizowanego na skraju Parku Krajobrazowego Gór Opawskich niezwykle gościnnego dla pielgrzymów (gospodarze miejsca, Ola i Marek, sami są zapalonymi pątnikami) ośrodka wypoczynkowego „Czerwony Kozioł” przybyło ponad 80 osób z całej Polski.

Fragment malowidła w Czerwonym Koźle

Pierwsi z nich pojawili się na miejscu już w piątkowy wieczór, a nieoficjalne rozmowy trwały jeszcze długo po północy. Po wspólnym śniadaniu, w sobotę o godz. 10.00 odbyło się oficjalne otwarcie spotkania w Głuchołazach, którego dokonał… Miro Villamor, czyli słynny Trubadur del Camino. Przesłał on za pomocą nagrania audiowizualnego swoje pozdrowienia dla polskich sympatyków Camino de Santiago oraz wyraził żal, że nie może być z nimi. Następnie prezes organizującego spotkanie Stowarzyszenia „Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce”, Emil Mendyk, zaprosił na przedpołudniową sesje roboczą poświęconą postępom w odtwarzaniu i utrzymaniu polskich szlaków św. Jakuba oraz m.in. nowej stronie internetowej Stowarzyszenia. Całość okraszona prezentacjami i opowieściami z polskich szlaków w tempie ekspresowym doprowadziła nas do pory obiadowej. Na zakończenie przedpołudniowego bloku, każdy z uczestników spotkania otrzymał pamiątkowy piernik z wizerunkiem jakubowej muszli.

Pierniczki z logiem Stowarzyszenia Pod choinką będzie jak znalazł. Po obiedzie sympatycy Camino wyprawili się na krótką wędrówkę do źródła świętego Jakuba w Górach Opawskich, by następnie zwiedzić park zdrojowy oraz miasto.

Po południu „Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce” zebrali się walnym zgromadzeniu członków stowarzyszenia. Poza podjęciem wymaganych prawem decyzji usprawniających formalne funkcjonowanie stowarzyszenia, przeprowadzono także dyskusję na temat działań na następny rok. Wstępnie przyjęto także propozycję, by kolejne spotkanie przenieść na okres wiosenny, a zlokalizować je w centralnej części Polski. Istotną część rozmów stanowiły pomysły dotyczące uczczenia przyszłorocznej 30-tej rocznicy ogłoszenia w Santiago przez bł. Jana Pawła II słynnego impulsu do odtworzenia Camino, czyli „Aktu Europejskiego”. Temat ten będzie jeszcze rozwijany z o. Romanem Wcisło, dyrektorem Europejskiego Centrum Pielgrzymowania im. Jana Pawła II na Monte do Gozo. W trakcie wieczornej części przedstawiono wnioski i pomysły z niedawnego międzynarodowego kongresu organizacji caminowych w Utrechcie, wśród których była nie tylko rozbudowa zaplecza i opieki duchowej na Szlaku, ale także zainteresowanie Biura ds. Szlaków Kulturowych Rady Europy oficjalnym uznaniem Drogi św. Jakuba w Polsce do grupy europejskich szlaków kulturowych.

Podczas, gdy członkowie Stowarzyszenia obradowali, pozostali uczestnicy spotkania w Głuchołazach zajmowali się przygotowywaniem wspólnej kolacji. Wiadomo nie od dziś, że człowiek najedzony to człowiek szczęśliwy, więc nie mogło zabraknąć również i tego, nieco mniej duchowego wymiaru spotkania. Wspólne przyrządzanie i jedzenie posiłków było tym, co oprócz wędrówki do Źródła św. Jakuba, z Camino kojarzyło się chyba najbardziej.Wspólny posiłek w Głuchołazach

Ostatni etap sobotniej części spotkania wypełniły wspomnienia caminowiczów z różnych szlaków prowadzących do Santiago de Compostela i nie tylko. O wyprawach, w których uczestniczyli opowiadali m.in. Andrzej Kofluk (do Rzymu na beatyfikację bł. Jana Pawła II), Paweł Peter (pielgrzymka Wrocław-Gronów-Zgorzelec-Erfurt we współpracy z „Ökumenischer Pilgerweg”; do Erfurtu na spotkanie z papieżem Benedyktem XVI), Lucyna Szomburg (do grobu św. Olafa w Trondheim, Norwegia), Kamila Pasławska (Camino Primitivo). Wprowadzeniem do wieczornych prezentacji o „wszystkich innych Drogach” była ilustrowana zdjęciami analiza przedstawiona przez Emila Mendyka, a wsparta argumentami szwajcarskiej filozof Barbary Haab, na ile Camino Frances poprzez swój krajobraz oraz długość pokonywanej trasy stanowi archetyp innych europejskich szlaków pątniczych. Sobotnia część, jak zwykle przy okazji caminowych spotkań przeciągnęła się do późnych godzin nocnych upływając na opowieściach oraz wspomnieniach ze pielgrzymek.

Po niedzielnym śniadaniu i pożegnaniu z gospodarzami „Czerwonego Kozła”, uczestnicy spotkania przejechali do miejscowości Biała Nyska (w alternatywie z czarną wołga ma ona zdecydowanie większe szanse…), skąd przeszli 8 kilometrowy odcinek Szlaku prowadzącego z Głuchołaz do Skorogoszczy i dotarli do bazyliki św. Jakuba w Nysie, gdzie także większość z nich uczestniczyła w mszy św. Po liturgii jeszcze maly deser: zwiedzanie Skarbca św. Jakuba czyli odkrytych kilka lat temu precjozów z nyskiej bazyliki, która przez ponad 100 lat stanowiła siedzibę biskupów wrocławskich.

Zdjęcie uczestników spotkania w GłuchołazachPo zakończeniu spotkania dało się słyszeć ciekawe stwierdzenie, że zjazd w Głuchołazach był bardzo regenerującym postojem na Camino naszej codzienności. Istotą spotkania są ludzie biorący w nim udział i ich przeżycia, dlatego zapraszamy już na kolejny – wiosenny! A gdzie? O tym wkrótce na naszej stronie www.camino.net.pl.

Natomiast kilkanaście dni przed spotkaniem w Głuchołazach odbyła się w holenderskim Utrechcie międzynarodowa konferencja organizacji zajmujących się odtwarzaniem i utrzymaniem Drogi św. Jakuba. Przypadająca w tym roku 25-ta rocznica powstania Holenderskiego Stowarzyszenia św. Jakuba była okazją do międzynarodowego spotkania podobnych organizacji pod wiodącym hasłem „Refleksje o odrodzeniu”. Między 2 a 4 listopada w krainie tulipanów pojawili się przedstawiciele 21 stowarzyszeń, grup nieformalnych i federacji z 14 krajów Europy, a także ze Stanów Zjednoczonych, Japonii oraz Republiki Południowej Afryki. Były to głównie organizacje ogólnokrajowe, ale pojawili się też przedstawiciele lokalnych czy regionalnych podmiotów, jak np. stowarzyszenie z niemieckiej Nadrenii, francuskiego le Gers, a z naszego kraju – poza stowarzyszeniem „Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce” – także Bractwo św. Jakuba Apostoła z Więcławic.
Z krótkich prezentacji poszczególnych organizacji wyłonił się dość spójny obraz podmiotów odtwarzających dziś europejskie Camino. W większości są to organizacje pozarządowe realizujące swą działalność ze składek swoich członków, spośród których przynajmniej połowa to osoby powyżej 50 roku życia. W skali Kontynentu w niewielkim stopniu w działalność stowarzyszeń angażują się ludzie młodzi, poniżej 25 roku życia. Organizacje tworzące europejską sieć Camino de Santiago – czytaj: rzeczywiście, a nie deklaratywnie – w praktyce nie sięgają po osławione środki unijne, które nie tylko w naszym kraju obłożone są trudnymi do przebrnięcia biurokratycznymi i finansowymi procedurami. W miarę możliwości caminowi pozarządowcy starają się inicjować jednak działania władz swoich regionów czy gmin, które w ramach realizowanych przez siebie projektów są w stanie sfinansować budowę schroniska, nowej ścieżki czy wydać przewodniki. Poszczególnych stowarzyszeń już głowa, by były to pieniądze wydawane mądrze, z czym niektóre urzędy od Atlantyku po Wisłę nie radzą sobie najlepiej.
Praktycznie wszystkie krajowe organizacje utrzymują strony internetowe z bazą wiadomości o Drodze św. Jakuba na swoim terytorium, a także przygotowują – papierowe lub internetowe – biuletyny informacyjne. Nasza strona www.camino.net.pl w tym towarzystwie z kilkunastoma oferowanymi przewodnikami, stronami powitalnymi w 8 językach oraz mapami cyfrowymi i – lada chwila ogólnodostępnymi – śladami GPS poszczególnych szlaków plasuje się w awangardzie internetowych witryn. Natomiast „Pielgrzymek” musi jeszcze nieco podrosnąć, by sięgnąć rozmiarów wydawanego dwa razy w roku duńskiego „Pilgrimmen”, którego objętość przekracza 100 stron.
Cieszy fakt, że zarówno francuscy, jak i niemieccy opiekunowie szlaku wielokrotnie wspominając ubiegłoroczną promienistą pielgrzymkę „Europa Compostela 2010” podkreślali fakt, że jako pierwsi wyruszyli wędrowcy w Polsce oraz w Norwegii. Zwracano przy tym uwagę, że w ostatnich sześciu latach udało się w naszym kraju zrobić bardzo dużo na rzecz Camino (ponad 2000 km oznakowanych tras i 12 miejsce wśród obcokrajowców odbierających „compostelki”) przy względnie małej liczebności osób zaangażowanych w opiekę nad szlakiem. „Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce” to ledwie nieco ponad 80 osób, Bractwa w Jakubowie czy Więcławicach to także po około 50 osób – przy 600 członkach podobnej organizacji w RPA, 200 w niewielkim Luksemburgu, 2400 we Flandrii czy wspomnianych prawie 11 tys. w Niderlandach.
Ważnym faktem jest jednak, że polscy pielgrzymi oraz polska Droga św. Jakuba ponownie zaistniała w świadomości „caminowiczów” z innych krajów. Prowadząca spotkanie w Utrechcie Adrie Dik, która w czerwcu pielgrzymowała naszą Via Regia z Brzegu do Zgorzelca, a potem Drogą Żytawską do Pragi, do końca kongresu nosiła wpięte w bluzkę znaczki polskich organizacji. Nasz kraj obecny był także w osobie pani Gosi Brykczyńskiej z brytyjskiego Confraternity of St. James oraz jedna z dziewcząt serwujących kawę i maślane ciastka dla uczestników spotkania.

Popołudnie 3 listopada wypełnił blok konferencyjny, który otworzył wykład o insygniach pielgrzymich od średniowiecza do współczesności. Bowiem na przestrzeni wieków dała się zaobserwować skłonności pątników do okazywania swej przynależności do określonej grupy dającej do pewnego stopnia poczucie „elitarności”. W wiekach średnich noszone w czasie pielgrzymki insygnia, odznaki nosiły wręcz znamiona amuletów, które do dziś dnia znajdowane są przez archeologów.
Wiele z tych insygniów pracownicy uniwersytetu w Nijmegen zaprezentowali na stronie www.kunera.nl, gdzie zebrano także (w zakładce Database) przełożone na GoogleMaps XIV-wieczne „Itinerarium Brugense” będące swoistym atlasem drogowym traktów, którymi w owym czasie poruszali się kupcy z Brugii. Miasto to w średniowieczu stanowiło cel także dla wielu polskich pątników, którzy dalej do Hiszpanii płynęli już statkami.
Z kolei z próbą zdefiniowania współczesnego pielgrzyma zmagał się Paul Post z uniwersytetu w Tilburgu. ……………………………………..
Bez wątpienia największe zainteresowanie wywołały rozważania Dirka Aertsa z Katolickiego Uniwerystetu w Leuven (lub Louwain, jak chcą frankofoni) w referacie „Odtwarzanie i ożywienie (Regenerating) Camino de Santiago”. Jego zdaniem na Camino jest się po trosze pielgrzymem, a po trosze – turystą. Istotnym aspektem Drogi jest wejście w „sytuację graniczną”, którą jest dobrowolne wyjście poza margines społeczeństwa i codzienności. To w tym doświadczeniu dokonuje się otwarcie idącego na wszystko, co dzieje się wokół niego oraz w nim samym. To współbrzmienie zewnętrznej sytuacji (krajobrazu, klimatu) z przemianą dokonującą się w samym pielgrzymie w sposób szczególny zauważalne jest na Camino Frances, z którego to powodu właśnie ten szlak stał się archetypem wszystkich innych szlaków pątniczych; to z tego powodu tworząc Drogę we Francji, Szwajcarii, Norwegii, Węgrzech czy Polsce – zawsze odnosimy się do Camino Frances.

Drugi dzień kongresu stanął pod znakiem trwającej właśnie w dawnym konwencie św. Katarzyny w Utrechcie wystawy pt. „Pielgrzymi”, prezentującej pątników różnych epok i kręgów kulturowych. Co nimi powodowało? Co im każe iść? W czym przejawia się ich wewnętrzne i zewnętrzne nastawienie? Dlaczego właśnie św. Jakuba stała się „katalizatorem” pielgrzymowania w Europie? – to tylko niektóre z zagadnień, z którymi zmierzyła się wystawa. Ekspozycję w ciągu pierwszych dwóch tygodni jej trwania obejrzało 10 tysięcy zwiedzających. W kraju uznawanym za najbardziej zdesakralizowany zakątek Europy. Stereotyp trzeci – upadł.
Zwiedzający wystawę mogli w poszczególnych salach wbić pieczątki do otrzymywanego przy wejściu muzealnego paszportu pielgrzyma. I już wyposażeni w opieczętowane paszporty mogli odkryć, co kryje się za znaną wszystkim zbliżającym się Santiago nazwą XACOBEO. Mowa tutaj o założonej 20 lat temu agendzie rządu Galicii (Xunta de Galicia), której zadaniem jest dbanie o infrastrukturę oraz zabytki na Camino na terenie Galicii, współpraca z wszelkimi ku temu koniecznymi i przydatnymi instytucjami oraz popularyzacja szlaku. Efektem działania agendy ma być nie tylko efekt stricte turystyczny (zwiększenie liczby osób korzystających z Camino i podnoszenie jakości usług na szlaku), ale także strzeżenie całego dziedzictwa Drogi, również w jej wymiarze historycznym. Przykładowo: poprzez Xacobeo władze Galicii zastrzegły sobie prawo do zatwierdzenia przebiegu Camino na poszczególnych odcinkach.
Kiedy już dochodzimy do Santiago, możemy odnieść wrażenie, że większość pielgrzymów popada w pewien rodzaj melancholii: „I to już koniec?”. Zachętę do przygotowania swoistego rytuału zakończenia pielgrzymki stanowiły refleksje Fransa Maasa z flandryjskiego stowarzyszenia św. Jakuba. Zwrócił on uwagę, że u większości pątników wyruszający na Camino daje się zauważyć podwójna struktura motywacji: przyczyn, które mogą zostać opowiedziane, zwerbalizowane oraz „coś, co każe iść”, a co ujawnia się stopniowo w czasie pielgrzymki na trzech następujących po sobie etapach znanych również w innych doświadczenia chrześcijańskiej duchowości: via positiva („czuję się tu dobrze”, Camino pełne miłych niespodzianek), via negativa („co ja tutaj robię?”, czas oczyszczenia, dekonstrukcji, zazwyczaj pokrywający się z Messetą) oraz via eminentiae (wzrost akceptacji dla tego, co się wydarza, poczucie wyzwolenia). W efekcie pojawia się potrzeba kontynuacji pielgrzymki w codzienności. Jest niezwykle ważnym zadaniem (i szansą!) dla organizacji zajmujących się Camino, by tych ludzi pełnych energii włączyć do utrzymania szlaku w ich krajach i regionach po powrocie do domu. Pierwszym krokiem jest przyjęcie pielgrzymów w Santiago, by nawiązać z nimi kontakt i by już tam, u celu swej wędrówki, nie czuli się osamotnieni.

W czasie dyskusji wieńczącej spotkanie w Utrechcie padły dwie istotne propozycje z naszego kraju. Jedną z nich było przypomnienie o przypadającej 9 listopada 2012 r. trzydziestej rocznicy ogłoszenia przez Jana Pawła II „Aktu Europejskiego”. W związku z tym padła propozycja, by tego właśnie dnia kto może i chce pojawił się w Santiago; w ramach swojego jesiennego Camino lub przyjeżdżając tam specjalnie. Temat ten powrócił także w czasie listopadowego spotkania sympatyków Drogi św. Jakuba w Głuchołazach. Kto, jeśli nie polscy pielgrzymi, powinien czuć się zobowiązany do przypomnienia „Aktu Europejskiego”naszego błogosławionego Rodaka?
Drugim istotnym sygnałem była gotowość zgłoszona przez Bractwo św. Jakuba z Więcławic do organizacji kolejnego europejskiego kongresu grup i stowarzyszeń – mógłby się on odbyć w Krakowie w roku 2013. Propozycja ta została przyjęta aplauzem uczestników spotkania. Byłaby to również ogromna szansa dla promocji Szlaku w naszym kraju.

Osobiste spotkania zainicjowały pewien ferment myśli, który z pewności spowoduje jeszcze niejeden pomysł również w przypadku Drogi św. Jakuba w Polsce. Będą one prezentowane również na naszej stronie. Zapraszamy do ich śledzenia, do dalszej dyskusji, do dzielenia się pomysłami, do ich realizowania.

Laisser un commentaire