3Biegun miniKażdy z nas swój biegun ma w sobie! – tak brzmiał wniosek z realizacji projektu Fundacji Marki Kamińskiego „3 Biegun”, w czasie którego znany polarnik i podróżnik w ciągu 119 dni przeszedł 4130 km z Królewca do Santiago de Compostela. Więcej o autorskiej metodzie motywacji Biegun oraz innych działaniach Fundacji warto przeczytać się na jej stronie internetowej www.kaminski.pl.
Poza działaniami Fundacji, dla samego Marka Kamińskiego była to – jak stwierdził w czasie podsumowującej konferencji 23 września w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku – najważniejsza i najgłębsza z jego dotychczasowych wypraw.ECS3 „Na Camino nauczyłem się więcej, niż przez całe dotychczasowe życie”. Dodał on, że każda wyprawa (także te na Koniec Świata lub na Biegun Północny i Południowy) jest przede wszystkim podróżą w głąb siebie. Jako motto swojej wędrówki zabrał on ze sobą zacytowane przez polskiego proboszcza z Królewca, ks. prał. Jerzego Steckiewicza, słowa R. Tagore: „Nadszedł czas, by porzucić dom i wyruszyć w drogę, by odnaleźć Boga”. Także w Biblii często jest mowa o tym, że należy zostawić wszystko, by z Nim iść. Czy sam odnalazł w drodze Boga? – na to pytanie Marek Kamiński wprawdzie wprost nie odpowiedział, ale nie ukrywał, że się znacznie do Niego i do całej sfery duchowej zbliżył. Przyznał, że Camino nadało jego myśleniu nowy kierunek, stało się swego rodzaju „zwrotnicą”. Silnym impulsem były tu słowa amerykańskiego wolontariusza w pewnym albergue: „Ten człowiek odkrył już wszystko – z wyjątkiem samego siebie”. Życie po Drodze – która wcale nie skończyła się na Finisterrze ani w Muxii, lecz trwa nada i za jakiś czas przyniesie jeszcze inne, nie uświadamiane dotąd efekty – wcale nie jest łatwiejsze.
Marek Kamiński w Santiago (1)Marek Kamiński przebył drogę nieco „pod prąd” temu, co przez kilka dekad obserwowaliśmy w świecie: od bieguna rozumu i racjonalizmu (którego znakiem jest grób Emmanuela Kanta w Królewcu) do bieguna wiary i jej świadków (to grób św. Jakuba). W drodze – która zdaniem M. Kamińskiego jest ważniejsza od celu – doświadczał on więc wielu drobnych cudów oraz spotykał (podobnie jak wielu innych pielgrzymów) św. Jakuba, Maryję, a nawet samego Jezusa, ale także – osoby (ludzi?) chcących odwieść go od dalszego pielgrzymowania.
O swoim doświadczeniu Drogi Marek Kamiński po raz kolejny opowiadać będzie w czasie konferencji w Santiago de Compostela 16 października. Natomiast pod koniec roku będziemy mogli obejrzeć film „Droga szaleńców”, który montowany jest obecnie z ponad 200 godzin materiału nagranego przez towarzyszącego na kilku etapach reżysera, Jana Czarneckiego. „W drodze spotkałem wielu z nich – zarówno Bożych szaleńców, jak i tych w sensie dosłownym” – uzasadniał wybór tytułu gdański podróżnik.
Pierwotnie trzecim biegunem w ciągu jednego roku – po północnym i południowym – miał być dla Marka Kamińskiego Mount Everest. Miała to być dokładnie ta dramatycznie zakończona wyprawa na najwyższą górę świata, o której opowiada wchodzący właśnie na ekrany polskich kin film „Everest”. Wówczas, po powrocie z Antarktydy, zrezygnował ze wspinaczki, gdyż – jak pisze w swojej książce „Wyprawa” – prowadzona przez Roba Halla wyprawa w Himalaje byłaby bardziej wydarzeniem zewnętrznym, niż wynikającym z jego wewnętrznej potrzeby. Poza potrzebą zmierzenia się z trudnościami, ważnym powodem kolejnych eskapad M. Kamińskiego była chęć czynienia dobra: dla podopiecznych jego Fundacji. I tak wędrówka na Biegun Południowy wywołała falę pomocy dla gdańskiej kliniki onkologii dziecięcej, a listy otrzymane od jej małych pacjentów po dojściu do celu stanowiły większą radość, niż zdobycie obu biegunów w ciągu kilku miesięcy. W podobny sposób fundacyjnym celem wędrówki do Santiago była organizacja dziecięcych Obozów Zdobywców Biegunów. Innych podopiecznych Fundacji Marka Kamińskiego możemy poznać na jej stronie internetowej. „Nie ma nic fajniejszego, niż robić dobrze dla innych” – stwierdził moderujący gdańskie spotkanie Jasiek Mela, który 11 lat temu z M. Kamińskim zdobył oba bieguny, a obecnie prowadzi swoją fundację Poza Horyzonty.
ECS2Na zakończenie spotkania w Europejskim Centrum Kultury wystąpił ze swoim zespołem Dominik John Sebastian – gdyński bard, który przez sześć tygodni szedł z gitarą Camino de Santiago. Wśród wykonanych kompozycji znalazły się także dwie powstałe w Drodze.
Dziękując polskim przyjaciołom Drogi św. Jakuba za liczne wskazówki i porady (pierwotnie wędrówka miała prowadzić z Santiago do Gdańska i składać się z trzech etapów: pieszego, rowerowego i kajakowego), a ks. Romanowi Wcisło i polskim wolontariuszom na Monte do Gozo za domową atmosferę, Marek Kamiński wyraził chęć kolejnych spotkań na Drodze i z uśmiechem pożegnał się: Buen Camino! Ultreia e suseia!
ECS8
Wśród partnerów projektu 3Biegun znalazło się Miasto Lębork (koordynator Pomorskiej Drogi św. Jakuba) oraz Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce.